> Aktualności > Gdy potrzebujesz światełka w tunelu…

25 lat SSC

25lat_swiatelko-w-tunelu

24 maja 2025

Gdy potrzebujesz światełka w tunelu…

O wszechstronności Sursum Corda można by mówić godzinami. Historii o osobach, które dzięki działaniom stowarzyszenia dostrzegły światełko w życiowym tunelu, są tysiące. Te światełka są różne - jedne jarzą mocno jak latarnia morska i rozpędzają wszelkie cienie, inne świecą delikatnie niczym świetliki, ale i tak pozwalają szczęśliwie przejść przez ciemność. Przez kilkanaście lat takie światełka rozpalała Niepubliczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna Tęcza. Od 2016 roku w innych aspektach życia ciemne tunele rozświetlają Punkty Nieodpłatnej Pomocy Prawnej. A kto chciałby choćby latarką oświetlić drogę byłym więźniom, ludziom, którzy złamali prawo, być może kogoś skrzywdzili? Życie pokazuje, że niewiele osób. Sursum Corda jednak to robi w ramach swojego Ośrodka Pomocy Postpenitencjarnej, bez względu na wszystko, bez zadawania pytań i bez uprzedzeń.

Tęcza
Maria Lelito jest z wykształcenia psychologiem i psychoterapeutą dzieci i młodzieży. Jej współpraca z Sursum Corda rozpoczęła się po rozmowie z prezesem stowarzyszenia, Marcinem Kałużnym, od udziału w programie Starszy Brat, Starsza Siostra. Jej zadaniem była opieka nad wolontariuszką – uczennicą liceum, która dziś jest cenionym psychologiem i coachem. Nastolatka pracowała wówczas z dzieckiem ze szkoły podstawowej i miała mu pomagać w nauce oraz w zagospodarowaniu wolnego czasu.

  fot. Maria Lelito (zdjęcie archiwalne)

Bardzo ciepło wspominam tę moją współpracę. Nabyłam również cennego doświadczenia zawodowego i życiowego. Praca w tym programie obfitowała w dobro dla wszystkich nas biorących udziałpodkreśla Maria.

Później pojawił się pomysł utworzenia Niepublicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Tęcza.

Marcin był i jest bardzo kreatywny w tworzeniu różnych ciekawych pomysłów. Na początku pracowałam z koleżanką pedagog Elżbietą i Anną oraz logopedą Krystyną w wynajętych gabinetach w Szkole Podstawowej nr 20. Prowadziłyśmy diagnozy, terapię dzieci, młodzieży. Z czasem zapotrzebowanie na tego typu pomoc było coraz większe i poradnia została przeniesiona do pomieszczeń przy ulicy Lwowskiej, gdzie wraz z rosnącymi potrzebami przeniesiono siedzibę Sursum Corda.

fot. Elżbieta Grzywnowicz-Florek podczas zajęć w poradni (zdjęcie archiwalne)

Wkrótce w Poradni przybyło specjalistów, a z ich usług korzystało coraz więcej osób potrzebujących pomocy.

Oprócz diagnoz psychologiczno-pedagogicznych prowadziłam także wsparcie psychologiczne dla młodzieży, osób dorosłych, będących w różnych życiowych kryzysach. Moja praca w poradni Tęcza trwała do końca jej istnienia. Wspominam te lata z sentymentem i wdzięcznością.  Obecnie moja współpraca z Sursum Corda pozostaje w ciepłej, otwartej na dobro przestrzeni. Bardzo cenię sobie to doświadczenie zawodowe i życiowe związane z Sursum Corda i całą społecznością – przyznaje Maria Lelito.

Poczta pantoflowa
Tęcza rozpoczęła swoją działalność w Nowym Sączu we wrześniu 2004 roku, a zakończyła w roku 2018. Powodem były trudności lokalowe. Co więcej, podobne placówki publiczne radziły sobie wówczas coraz lepiej i zmniejszyły się w nich kolejki oczekujących na spotkanie ze specjalistą.

fot. Krystyna Dzikowska podczas zajęć w poradni (zdjęcie archiwalne)

Krystyna Dzikowska była logopedą w prowadzonej przez Sursum Corda poradni psychologiczno-pedagogicznej przez ponad dziesięć lat. Można powiedzieć, że uczestniczyła w jej tworzeniu. Wcześniej pracowała w poradniach w Starym i Nowym Sączu, w przedszkolach, w liceum, zarówno z dziećmi, jak i z dorosłymi, więc miała spore doświadczenie. To przedstawiciele Sursum Corda zwrócili się do niej z propozycją współpracy.

Postanowiłam spróbować. Grupa była sympatyczna: pani Ania Bryłka jako pedagog i Marysia Lelito jako psycholog. Na początku nie mieliśmy lokum. Pierwszy raz spotkaliśmy się w kawiarni i rozmawialiśmy o tym, jak to wszystko widzimy. Początki były trudne, bo musiałyśmy zapracować na opinię, żeby rodzice z dzieciakami, czy dorośli, chcieli do nas przychodzić. Później było coraz lepiej i nie narzekałyśmy na brak pacjentów.

Poradnia zyskiwała na popularności głównie dzięki „poczcie pantoflowej”. Była to pierwsza niepubliczna placówka tego typu na Sądecczyźnie i z czasem coraz więcej pacjentów polecało jej usługi kolejnym osobom.

Nasza dyrekcja też dbała o to, żeby jakaś reklama była, żeby rozpowszechniać informacje o naszej poradni. Ale przypuszczam, że te dobre słowa ludzi między sobą przede wszystkim dużo znaczyły – mówi Krystyna Dzikowska.

Jak wspomina, gdy poradnia została otwarta, cieszyła się, gdy miała dwóch pacjentów na dwa tygodnie. Natomiast przed odejściem na emeryturę pracowała trzy razy w tygodniu i przyjmowała mniej więcej osiem osób dziennie.

Jako logopeda spotykała się w poradni z mnóstwem różnych przypadków. Często pojawiały się kilkulatki, które borykały się z niemożnością wypowiadania niektórych trudnych głosek, jak „r”, czy tak zwanych głosek szumiących. Byli też studenci, którzy chcieli zostać nauczycielami, a mieli problemy z wymową i musieli się w tym zakresie podszkolić, czy dorosłe osoby, które się jąkały.

Pamiętam pana, który trafił do nas po udarze, z afazją i trzeba było pracować nad powstaniem i rozumieniem mowy na nowo. Była też pani, która w pracy miała kontakt z klientami, a zacinała się, przez co miała problemy z porozumiewaniem i powodowało to u niej spory stres. Najwięcej jednak było dzieci.

Niektórzy pacjenci wymagali kompleksowej opieki i korzystali z pomocy wszystkich specjalistek.

Na przykład dziecko, które miało wadę wymowy, miało też problemy z czytaniem i z pisaniem. Potrzebny był więc pedagog, który pracował nad tymi trudnościami. Ja się zajmowałam wadą wymowy, pani Ania zajmowała się pokonywaniem przeszkód w czytaniu i w pisaniu, a Marysia wzmacniała takiego pacjenta psychicznie. Współpracując w ten sposób, robiłyśmy bardzo dobrą robotę. Nie można też zapomnieć o pani Sabince Kowalczyk, która była takim dobrym duchem poradni. Zajmowała się rejestracją pacjentów, planowaniem wizyt oraz całą dokumentacją.

Krystyna Dzikowska przyznaje, że z żalem odchodziła z pracy w poradni, kiedy przyszedł czas na emeryturę.

Muszę powiedzieć, że Marcin Kałużny, czyli nasz prezes, stworzył nam takie warunki, że świetnie się nam pracowało. Był też niezwykle dobrze wymagającym szefem. Jego zastępcy, pani Rams czy pani Czerwińska, to były osoby, które nie uznawały, że coś może być niemożliwe do zrobienia czy załatwienia. Dotąd pewne sprawy wałkowały, aż zakończyły się one sukcesem. Po latach widzę, że Sursum Corda to taki jeden ogrom sukcesów. To przecież nie tylko poradnia psychologiczno-pedagogiczna, ale całe mnóstwo innych działań i wolontariuszy, robiących dobrą robotę.

Pomoc prawna
Monika Piękoś jest adwokatem, mediatorem i doradcą obywatelskim z Tarnowa. Współpracuje ze Stowarzyszeniem Sursum Corda już od kilku lat, obsługując punkty nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego w powiecie tarnowskim – w Lisiej Górze, Tarnowcu i w Koszycach Wielkich. Wcześniej zajmowała się takimi punktami, jednak zarządzanymi przez inną organizację. Później Sursum Corda wygrało konkurs w powiecie tarnowskim i przedstawiciele stowarzyszenia zwrócili się do niej z propozycją współpracy.

Oczywiście ją przyjęłam i w sumie po kilkuletnim wcześniejszym doświadczeniu mogę powiedzieć, że jest to chyba stowarzyszenie, z którym najlepiej mi się współpracuje.

Oprócz udzielania porad prawnych organizuje wraz z Sursum warsztaty dotyczące prawa w szkołach. Przygotowują inscenizacje rozprawy karnej i konkursy. Były też zajęcia dla seniorów, z tematyką dostosowaną do słuchaczy.

fot. Finał konkursu z zakresu edukacji prawnej w powiecie tarnowskim 2024 

Punkty, które mecenas Monika obsługuje w powiecie tarnowskim, działają przy urzędach gminy. Ludzie, którzy się do nich zgłaszają, to często osoby korzystające z pomocy MOPS-u, czy GOPS-u i są kierowani do punktu poradnictwa obywatelskiego właśnie przez te instytucje.

Na ogół są to osoby, które rzeczywiście tej pomocy potrzebują, a które do kancelarii by nie przyszły, bo czułyby się skrępowane przy pierwszym kontakcie i ich na to nie stać. Dopiero po rozmowie z adwokatem, kiedy poznają metodykę jego pracy, prowadzenia rozmowy, otwierają się.

Sprawy, z jakimi zgłaszają się do niej ludzie najczęściej dotyczą spadków, rozgraniczeń, sporów gruntowych. Zdarzają się też sprawy o znęcanie, czy odwołania od różnych urzędowych decyzji.

Jestem w tych punktach już kilka lat i są ludzie, którzy często korzystają z pomocy i czują się związani z osobą udzielającą porad prawnych. Wszystkie te osoby darzę sympatią. Natomiast najbardziej chyba utkwiły mi w pamięci takie sprawy, kiedy przychodziły panie, nad którymi znęcali się mężowie. Przechodziłyśmy tę całą drogę usamodzielniania się, poprzez złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, później były kierowane do psychologa celem wsparcia, podbudowania, potem przychodziły, żeby złożyć pozew o rozwód. Później się usamodzielniały, podejmowały zatrudnienie, najmowały mieszkanie. To ciekawe doświadczenie patrzyć na kobiety, które najpierw przychodziły zapłakane, a po zakończeniu wszystkiego kwitły. Miałam też przypadek pani, której pomagałam sporządzić wniosek dotyczący upadłości konsumenckiej. Długo to trwało, ale całe postępowanie dobrze się dla niej zakończyło i przyszła później do punktu bardzo uradowana i wdzięczna. To było bardzo miłe i pokazywało, że ta praca ma sens – opowiada adwokat Monika Piękoś.

Punkty
W 2016 roku Sursum Corda uruchomiło pierwsze punkty nieodpłatnej pomocy prawnej. Dziś prowadzi ich aż 181 w 12 województwach, w większych i mniejszych miejscowościach, będąc od 4 lat największą pozarządową organizacją poradniczą w Polsce. W 2024 roku prawnicy stowarzyszenia udzielili ponad 45 tysięcy porad!

W 2015 weszła w życie ustawa o nieodpłatnej pomocy prawnej. Na jej podstawie ogłosiliśmy konkurs na realizację zadania polegającego na prowadzeniu punktów nieodpłatnych porad prawnych w 2016 roku, który wygrało Sursum Corda. To był sam początek, było wiele niewiadomych. Jednak wspólnie z Sursum rozwiązywaliśmy pojawiające się trudności – wspomina Magdalena Ślazyk, Dyrektor Wydziału Organizacji i Zdrowia w Starostwie Powiatowym w Limanowej.

Jak zaznacza, w 2025 roku Zarząd Powiatu Limanowskiego również powierzył Sursum Corda realizację zadania, bo oferta stowarzyszenia ponownie okazała się najlepsza.

Naszą współpracę od pierwszych chwil cechowała duża życzliwość i świetny kontakt zarówno z panem Marcinem Kałużnym, jak i panią Renatą Czerwińską. Wszyscy staramy się jak najlepiej realizować powierzone nam zadanie, a przede wszystkim pomóc osobom, które potrzebują nieodpłatnej pomocy prawnej, obywatelskiej czy też mediacji. Od samego początku świetnie się rozumieliśmy, przez co wspólna praca jest łatwiejsza. Sursum Corda jest bardzo profesjonalnym stowarzyszeniem, cała dokumentacja jest prowadzona wzorowo. 

fot. Kulisy nagrań wideoporadników z edukacji prawnej

Magdalena Ślazyk mówi, że kiedy analizuje karty pomocy, widzi cały przekrój społeczeństwa: od starszych osób, które chcą zasięgnąć najczęściej wiedzy dotyczącej dziedziczenia, poprzez osoby szukające pomocy, ponieważ znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, jak długi, separacja, rozwód, podział opieki nad dziećmi itp., a skończywszy na osobach, które przychodzą po poradę, gdyż chcą się na przykład odwołać od jakiejś decyzji.

Sursum Corda zapewnia wykonawców: radców prawnych, adwokatów, doradców obywatelskich, mediatorów, którzy są profesjonalistami. A do tego, co dla mnie jest również bardzo ważne, są to osoby empatyczne, które wysłuchają naszych klientów. Często osoby zgłaszające się do naszych punktów porad właśnie tego najbardziej potrzebują.

Ludzie, którzy pojawiają się w punktach otrzymują fachową poradę prawną lub obywatelską i mogą poznać możliwe rozwiązanie swojego problemu. Wielu osobom pracownicy punktów pomagają w sporządzeniu wniosku o adwokata lub radcę prawnego z urzędu. Widać też coraz większe zainteresowanie mediacją, jako formą rozwiązywania sporów.

Najważniejsze są dla mnie chwile, gdy dzwonią nasi klienci i dziękują za pomoc, gdy chwalą fachowość i ludzkie podejście wykonawców zatrudnionych przez Sursum Corda. Dla wielu te spotkania w punkcie porad są bardzo ważne, początkowo nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo. Pamiętam starszą osobę, która powiedziała, że „Bóg zesłał mu taką pomoc, dzięki której udało się zakończyć sprawę spędzającą mu sen z powiek przez lata”. Dzięki temu wiem, że to, co wspólnie robimy, ma sens – zaznacza dyrektor Ślazyk.

Pomocna dłoń
Krzysztof Polański spędził w zakładzie karnym dziewięć miesięcy swojego życia. Wyszedł w styczniu ubiegłego roku i po kilku dniach zgłosił się do Sursum Corda, bo wiedział, że tam czeka na niego wsparcie.

W zakładzie karnym był taki program, gdzie uczyliśmy się panować nad swoimi zachowaniami agresywnymi i emocjami, którego trenerem był doktor Krzysztof Jasiński. To od niego się dowiedziałem, że mogę prosić o taką pomoc i po prostu po wyjściu z więzienia poszedłem i poprosiłem. Udało się i było to dla mnie duże wsparcie – wspomina Krzysztof Polański.

Podczas pobytu w zakładzie karnym dowiedział się, że choruje na nowotwór. Po wyjściu ciężko było mu wszystko poukładać. Nie miał pieniędzy, a opiekował się niepełnosprawnym synem. Obecnie jest na utrzymaniu żony, bo kolejny raz otrzymał odmowną decyzję dotyczącą emerytury pomostowej.

Wsparcie, które otrzymał w ramach Ośrodka Pomocy Postpenitencjarnej prowadzonego przez Sursum Corda bardzo mu pomogło. Przez sześć miesięcy otrzymywał bony na zakupy w sklepie Biedronka.

OPP_Zdjęciefot. Karty zakupowe dla byłych więźniów 

Miał też propozycję skorzystania z innych form pomocy, na przykład spotkania z adwokatem. Odkładał to jednak wciąż na później i ostatecznie z tej propozycji nie skorzystał. Dobrze było jednak wiedzieć, że jest taka możliwość, że w razie jakiegokolwiek problemu jest miejsce, do którego można się zgłosić. Krzysztof dobrze wspomina też rozmowy z pracownikami ośrodka, jako zawsze rzetelne, dające do myślenia.

Takie organizacje, tacy ludzie, jak w tym Ośrodku Pomocy Postpenitencjarnej powinni być wszędzie. Dużo pomagają i prawdopodobnie wielu jest takich jak ja, a może i w gorszej sytuacji, więc jest to naprawdę pożyteczne i dobre, co robią.

Byłemu więźniowi wciąż tkwią też w głowie zajęcia Amity ART, czyli Treningi Zastępowania Agresji, prowadzone przez dr Jasińskiego w zakładzie karnym.

Ja już mam trochę latek i oczywiście trochę z tego zabrałem do głowy, do siebie, ale przyglądałem się też, jak podchodzą do tego młodzi osadzeni, którzy mają większe i mniejsze wyroki. Niektóre rzeczy były zabawne, ale niektóre, to można było oczko przetrzeć, bo to, co mówili, jak się zachowywali, to po prostu nieraz łzy się do oczu cisnęły, że taki młody, a taki głupi. To było bardzo ciekawe, bardzo fajne i myślę, że dla tych, którzy potrafią to odebrać w pozytywny sposób, pomocne na przyszłość. Ja dużo zrozumiałem i dużo czułem z tego, co doktor Jasiński z siebie daje. To naprawdę taki facet, że byleby takich było więcej.

Nowe życie
Sursum Corda uruchomiło Centrum Pomocy Osobom Opuszczającym Zakłady Karne i Ich Rodzinom w 2014 roku. Dziś to Ośrodek Pomocy Postpenitencjarnej, dzięki któremu wsparcie otrzymały już setki osób.

Wszystko zaczęło się od mojej współpracy z wychowawcą w zakładzie karnym, panem Markiem Zającem. Był takim wychowawcą, który przygotowywał skazanych do wyjścia. Ja wtedy byłem kuratorem zawodowym i z kolei pod moje skrzydła i innych kuratorów trafiali opuszczający zakład karny. Brakowało nam jednak takich narzędzi, które pozwoliłyby Markowi wyjść ze wsparciem poza mury więzienia, a mi zrobić troszeczkę więcej, niż można było zrobić w biurze w sądzie – opowiada dr Krzysztof Jasiński.

Wpadli na pomysł, by zaangażować w to organizację pozarządową, która po pierwsze – jest odinstytucjonalizowana, a po drugie – ma możliwość pozyskiwania środków zewnętrznych, które pozwalają poszerzyć ofertę działań.

Powód był bardzo trywialny: wysoki współczynnik przestępczości w subregionie oraz spora przestępczość powrotna, czyli recydywa.

Zgłosili się do prezesa Sursum Corda Marcina Kałużnego, a on chętnie przystał na propozycję współpracy.

Udało się tak naprawdę dzięki jego otwartości i przede wszystkim dużej odwadze. Zgodzić się w takim miejscu, w którym pomaga się dzieciom, osobom niepełnosprawnym na regularne wizyty recydywistów, byłych więźniów, to wymaga odwagi.

Pierwsze miesiące funkcjonowania Centrum Krzysztof Jasiński określa jako szaloną i nieco naiwną działalność wolontariacką.

Nie mieliśmy żadnego dofinansowania z budżetu państwa, więc wszystko oparte było na dobrowolnej pracy wolontariuszy, czyli takich osób jak ja, Marek, kuratorzy rodzinni, którzy nas wspierali wtedy poradami, pracownicy socjalni, którzy te osoby przyjmowali przez kilka pierwszych miesięcy bezpłatnie. Nie mieliśmy możliwości udzielania pomocy materialnej, ale zapewnialiśmy pomoc specjalistyczną. Na szczęście dość szybko i sprawnie udało się uzyskać środki z ówczesnego Funduszu Pomocy Postpenitencjarnej, czyli dzisiejszego Funduszu Sprawiedliwości. Co ważne, nasze wydatki i prawidłowość realizacji zadań były i są oceniane prawidłowo. To duża zasługa Sursum Corda i zespołu projektowego.

Jak wspomina, pierwszy grant nie był duży, bo wynosił około 40 tysięcy złotych, co miało wystarczyć na rok działalności. Jednak pieniądze te dodały zaangażowanym osobom skrzydeł i jeszcze bardziej motywowały do działania. Później były kolejne granty, coraz większe kwoty. Dzisiaj oferta Ośrodka Pomocy Postpenitencjarnej jest już całkiem szeroka.

Oprócz pomocy specjalistycznej, doradztwa, pomocy administracyjnej mamy pomoc w znalezieniu pracy, czyli profesjonalnego doradcę zawodowego. W kadrze są wyłącznie osoby z dużym doświadczeniem. Są to terapeuci uzależnień, kuratorzy sądowi, funkcjonariusze służby więziennej, ale tacy, którzy nie zajmują się pilnowaniem tych osób, tylko pomaganiem. Mamy zakupy odzieży, leków, bony zakupowe do sklepów, możliwość opłacenia wizyt lekarskich w uzasadnionych przypadkach, opłacenia szkoleń kwalifikacyjnych, czyli podnoszenia szans byłych więźniów na rynku pracy – opisuje dr Krzysztof Jasiński.

Przedstawiciele Ośrodka prowadzą też treningi zastępowania agresji w czterech zakładach karnych: w Nowym Sączu, Tarnowie, Nowym Wiśniczu i w Trzebini.

Klientów mamy takich, którzy zgłaszają się do nas samodzielnie oraz takich, których sami zachęcamy, bo co miesiąc spotykamy się z nimi w więzieniach. Proponujemy pomoc i wizytę u nas już po wyjściu. Niektórzy przyjeżdżają z daleka, bo nie mamy rejonizacji. Zdarzają się telefony, listy. Pojawiają się ludzie ze Śląska, z Podkarpacia. Najdalej chyba z Wrocławia przyjechał do nas człowiek po pomoc.

Zgłaszają się ludzie po różnych wyrokach. Jedni siedzieli kilka miesięcy, inni kilka czy kilkanaście lat. Mają na sumieniu różne przestępstwa, ale o to w Ośrodku ich nikt nie pyta. Kiedy chcą, sami się tym dzielą. Wszyscy jednak mogą liczyć na wsparcie. 96-97% osób, którym pomaga prowadzony przez Sursum Corda Ośrodek, to mężczyźni, ale byłe więźniarki też się spotyka. Ponadto pomoc otrzymać mogą rodziny osadzonych. Często po wsparcie przychodzi żona, partnerka, brat, siostra, ojciec, matka osoby, która trafiła do więzienia.

Krzysztof Jasiński lata temu pracował w domach dziecka. Teraz, kiedy działa w Ośrodku Pomocy Postpenitencjarnej, zdarza się, że po pomoc zgłaszają się jego byli wychowankowie, teraz po odsiadce…

Są to przykre momenty. Jest takie poczucie dojmującej porażki. Z drugiej strony, przychodzą też osoby, które wychodzą po wyroku 25 lat pozbawienia wolności, nie mając zupełnie nic i potrafią funkcjonować w innym środowisku, przy naszym wsparciu, podjąć pracę, założyć rodzinę.

Na pytanie, czy warto pomagać byłym więźniom, dr Jasiński odpowiada, że nie zajmowałby się tym od 17 lat, gdyby w to nie wierzył.

Fakty są takie, że powrotność do przestępstw wciąż jest wysoka. Ale uważam, że jeżeli jeden na dziesięciu nie wróci do tego, co robił, czy jeden z dziesięciu byłych więźniów nie skrzywdzi kogoś ponownie, to już jest to realny sukces. Ja się z tego osobiście cieszę, choć zdaję sobie sprawę, że jest to nieefektywne z perspektywy ekonomicznej państwa.

fot. Marcin Kałużny, Bartłomiej Widawski, ppłk Filip Skubel, dr Krzysztof Jasiński  - Szkolenie „Postpenalne modele inkluzji społecznej w ujęciu teoretycznym i aplikacyjnym” 2023

Dr Jasiński jest też koordynatorem i organizatorem dorocznych konferencji szkoleniowych, prowadzonych w ramach działalności postpenitencjarnej Sursum Corda. Odbywają się one od 2015 roku.

Te szkolenia absorbują w jednym miejscu i czasie specjalistów, praktyków z całego kraju oraz ze Słowacji. A więc osoby, które pracują z byłymi więźniami, wychowawców więziennych, kuratorów sądowych, pracowników socjalnych, przedstawicieli organizacji pozarządowych, osoby ze środowiska akademickiego. Każde szkolenie i konferencja jest wydarzeniem tematycznym. Co roku innym, ale one zawsze oscylują wokół readaptacji społecznej i pomocy postpenitencjarnej.

Twórca Ośrodka Pomocy Postpenitencjarnej jako ciekawostkę przytacza fakt, że na około 140 000 organizacji pozarządowych zarejestrowanych w Polsce, zaledwie mniej niż 30 zajmuje się pomocą byłym więźniom...



ŚWIĘTUJ Z NAMI 25-LECIE STOWARZYSZENIA!

Z tej okazji przygotowaliśmy mnóstwo wydarzeń, atrakcji i niespodzianek – będzie kreatywnie i emocjonująco!

Przez ćwierć wieku pomagamy, inspirujemy i łączymy ludzi o wielkich sercach. To czas wspomnień, ale też nowych planów i wyzwań, które przed nami. Dołącz do nas, świętujmy razem i twórzmy kolejne piękne historie!

Chcesz być częścią jubileuszu? Śledź nasze działania i weź udział w wydarzeniach. Będzie się działo! Odwiedź naszą jubileuszową stronę! 

Podoba Ci się to, co robimy?

Wspieraj Stowarzyszenie SURSUM CORDA przez wpłaty online. Dzięki Tobie możemy czynić dobro każdego dnia! 

Niepoprawny numer telefonu
Wiadomość została wysłana na twój nr.
Dziękujemy za pomoc.
×
Przejdź do treści