Ta witryna używa cookies. Zamknij
Na RatunekWolontariatWypożyczalnia sprzętu rehabilitacyjegoFESTYN RODZINNY - oferta animacyjna dla dzieciŚlub z sercem
KRS 0000020382


Nasz profil na Naszej Klasie


Pomóż - wpłaty online:
Płatności.pl




newsletter


Kryszta-y Soli Otrzymaliśmy Nagrodę Kryształy Soli - dla najlepszej organizacji pozarządowej w Woje- wództwie Małopolskim, w kategorii polityka społeczna
Ziarnko Gorczycy ZIARNKO GORCZYCY za wyzwalanie dobra w ludziach, za profesjona- lizm i uczciwość, usta- nawianie wysokich standardów w pracy org. pozarządowych
Amicus HominumAMICUS HOMINUM dla Małgosi Wróbel za projekt „Chata”


Strona zgodna ze standardem XHTML 1.0 Transitional

 


Z pamiętników wolontariuszy



"Kartki z pamiętników"


28 marca 2003 roku w Zespole Szkół Elektryczno - Mechanicznych w Nowym Sączu odbyło się spotkanie organizatorów sądeckiej części ogólnopolskiego Programu społecznego "Starszy Brat - Starsza Siostra" - Wolontariuszy, Rady Honorowej, zaproszonych władz i mediów.

 

     Koordynator lokalny, p. Marcin Kałużny, przypomniał cele Programu: pomoc dzieciom będącym w trudnej sytuacji życiowej, rozwój intelektualny i emocjonalny, kreowanie pozytywnych postaw społecznych.
     Program jest realizowany w Nowym Sączu od roku szkolnego 2002/2003 i w swojej pierwszej edycji połączył 22 pary "wolontariusz-dziecko".
     P. Maria Lelito, psycholog prowadząca jedną z grup wsparcia dla wolontariuszy, podkreśliła, że wolontariusze są bardzo ambitni, angażują się w Program i chcą pomagać swoim "kontraktowym rodzeństwom" jak najwięcej. Bardzo wymiernie, poprzez szkolenie i pracę z dziećmi, rozwinęli i rozwijają swoje umiejętności interpersonalne i wychowawcze. Dzieci lgną do wolontariuszy i chciałyby, aby spotkania trwały dłużej, wręcz nie miały swojego końca. Świadczy to o dużym i pozytywnym zaangażowaniu emocjonalnym stron, które jest możliwe właśnie w takiej pozainstytucjonalnej formie działalności profilaktyczno-pomocowej.
     P. Agnieszka Trytko opowiedziała o różnicach, jakie w postawach dzieci zauważają nauczyciele. Zwróciła także uwagę, na specyficzną formę Programu, która już na wstępie wywołuje pozytywne reakcje. Jako pedagog współrealizujący wywiady środowiskowe w domach i rozmawiający z dziećmi, opowiedziała o ogromnych przeżyciach emocjonalnych wśród dzieci, które słyszały z jej ust zdanie: "Będzie to osoba, która specjalnie przychodzi tylko do Ciebie".
- Dziecko nie trafia do jakiejś grupy, ale zachowana relacja "jeden na jeden", czas tylko dla tego dziecka - to dla nich największa wartość. - powiedziała p. Agnieszka.
     W kolejnej części spotkania głos zabrali wolontariusze. Wśród nich mówił Mariusz, student pedagogiki, "starszy brat" Kuby. Dzielił się z obecnymi jak to przełomem w ich spotkaniach była samodzielna inicjatywa chłopca do wyjścia na spacer, mimo iż wcześniej, ze względu na swój stan, nie chciał sam wyjść z domu od prawie 2 lat.
     Inni wolontariusze pomagają najczęściej dzieciom, których problemami są słabe wyniki w nauce, brak kontaktu z rówieśnikami czy rodzicami. Zdarza się, iż wolontariusz pracuje w domu, gdzie rodzice są niewydolni wychowawczo, panują zaburzone relacje, czy skrajne ubóstwo. Wolontariusze często bywają pomocą i wzorem, także dla innych członków rodzin swoich podopiecznych. Dlatego można powiedzieć, że tak naprawdę Program oddziaływuje nie tylko na 44 osoby tworzące obecnie 22 pary, ale pośrednio także na rodzeństwa biologiczne dzieci zakwalifikowanych do Programu i samych rodziców tych dzieci.
     Na koniec spotkania wyrazy uznania dla osiągnięć, charakteru Programu i wolontariuszy wyrazili członkowie Rady Honorowej: p. Franciszek Niemiec i p. Piotr Lasko.

Notowała: Ewa Wiktor



 

Fragmenty z pamiętników, które prowadzą wolontariusze Programu Starszy Brat - Starsza Siostra w Nowym Sączu:

 

"...Dziś wybrałyśmy się z Olą na basen. Pogoda na dworze była okropna, ale nam to nie przeszkadzało w dobrej zabawie. Ola pływała, zjeżdżała na zjeżdżalni i nawet próbowała nurkować. Po basenie poszłyśmy na pączki i rozmawiałyśmy na dość trudny temat. Grzesiek, brat Oli, uciekł z domu. Jest poszukiwany przez Policję za ucieczkę, ale nie wiadomo gdzie przebywa obecnie. Olka jest na niego bardzo zła, że to zrobił, bo "przecież nic w domu mu się nie działo". Ma do niego duży żal. "To co zrobił jest złe, bo wyrzekł się rodziny". Ola całą tę złość i smutek trzyma w sobie."

 

"...Przyniosłam Kasi "Scrable", bo pomyślałam, że to dobry sposób, aby przez taką zabawę czegoś się nauczyć i poszerzyć słownictwo. Okazało się, że to niezwykle trudne dla Kasi, ale z czasem zaczęły jej wychodzić całkiem mądre słowa. Pojawił się inny problem - ortografia. Założyłam się więc z Kasią, że jeśli nauczy się za tydzień wyznaczonych przeze mnie słów, to dostanie lizaka. Obiecała, że będzie się uczyć i zadałam jej 50 różnych słówek. Poprosiłam panią Dorotę, aby przypilnowała Kasię.
Kasia często mówi do swojej babci - pani Doroty - mama. Na początku ją nawet poprawiałam, ale Kasia wytłumaczyła mi, że wszyscy w domu tak mówią, bo ona jest jak mama. (...)
Zgodnie z obietnicą, zanim wyszłyśmy z Kasią na spacer, odpytałam ją z zadanych tydzień temu słówek. Pomyliła się w czterech, ale to i tak dobry wynik, więc w nagrodę dostała lizaka."

 

"...Przyniosłam Ani grę wypożyczoną na grupie wsparcia. Polegała na odgadywaniu zagadek Brzechwy o warzywach i owocach. Zabawa bardzo podobała się jej, bo wykorzystywała zarówno refleks, jak i umiejętność skupienia. Do gry przyłączyli się również inni członkowie rodziny, co, wydaje mi się, bardzo Anię ucieszyło."


 

"...Uczyłam Magdę pływać, choć sama nie jestem w tym dobra. Początkowo bała się nawet wziąć deskę do rąk, ale zanim się obejrzałam, pływała już po całym basenie (oczywiście z deską). Kiedy wracałyśmy, uczyłam ją nazywać części ciała po angielsku. Robiłyśmy też zawody, kto pierwszy wysmarka nos w chusteczkę. Magda cały czas się śmiała, a ja powoli zaczynam wierzyć, że damy sobie radę."

 

"...Po nauce chodzimy zwykle na lody. Ewa wstydzi się sama je zamawiać - chowa się za moimi plecami i cicho podpowiada mi na co ma ochotę. Trochę to dziwne, bo ma już 12 lat..."

 

"...Ta matma nawet nieźle mi wypadła! Stosuję metodę: godzinka (lub półtora) nauki, a potem mamy czas dla siebie."

 

"...Karolcia mało mówi o sobie, a ja nie pytam na siłę. Wciąż chyba za dużo chyba gadam i robię z siebie klauna. Ale za to dostałam buzi na pożegnanie. Pomyślałam sobie: "O kurcze!"."

 

"...Pierwsze spotkanie. Myślę że obie trochę się bałyśmy: Agnieszka i ja. Ma 11 lat, z tego co się dowiedziałam kiepsko jej idzie z nauką, jest nieśmiała i często "nieobecna". Kiedy przekroczyłam progi jej domu z panem Marcinem, zobaczyłam maleńką postać siedzącą na kanapie. Nie wyglądała na te swoje 11 lat. Kiedy zostałyśmy same, wszystkie teorie, jakie się nauczyłam na szkoleniach, po prostu wyparowały mi z głowy. Ona siedziała i patrzyła (na mnie), a ja gadałam jak najęta. Powtarzałam sobie w myślach: "Zadawaj otwarte pytania, pamiętaj o tym i o tym, NIE MÓW TYLE!!". Zawsze unikałam nieśmiałych ludzi, a teraz taka właśnie dziewczynka będzie moją "młodszą siostrą". Coś w tym jednak musi być, bo ja nie wierzę w przypadki."

"...Przyniosłam Ani grę wypożyczoną na grupie wsparcia. Polegała na odgadywaniu zagadek Brzechwy o warzywach i owocach. Zabawa bardzo podobała się jej, bo wykorzystywała zarówno refleks, jak i umiejętność skupienia. Do gry przyłączyli się również inni członkowie rodziny, co, wydaje mi się, bardzo Anię ucieszyło."


 

"...Przyniosłam ankiety i chciałam się pożegnać. Mówiłam wcześniej Andrzejowi, że wyjeżdżam do Stanów, ale dopiero dzisiaj powiedziałam mu, że plany się zmieniły i zostanę tam na stałe. Andrzej zapytał czy moja rodzina jedzie ze mną. Kiedy odpowiedziałam "Tak" powiedział "Fajnie masz!" (...)
Andrzej odprowadził mnie do bramki, życzył miłych wakacji i uśmiechnęliśmy się serdecznie. Dałam mu świnkę-skarbonkę w kolorowe kwiatki, z komentarzem, że przywiozłam ją sobie 2 lata temu ze Stanów, a w środku jest 1$ na szczęście. Andrzej był tym bardzo zaskoczony i strasznie się ucieszył. Machał mi jeszcze przez chwilę, zanim zniknęłam za rogiem.
Pomyślałam sobie wtedy, że będzie to chyba dobry pomysł, jeśli w Stanach będę kontynuowała działalność w Programie Big Brothers & Big Sisters."

 

"...Ja znowu uczyłam go, że nie powinno się czytać od dołu, ale od samej góry. Krzysiu na to: "Spróbuję o tym pamiętać! Ja do tej pory zawsze czytałem wszystko od dołu."

 

"...Na spacerze wreszcie zaznajomiłam się z okolicą. Darek pokazał mi domy wszystkich swoich kolegów - odwiedziliśmy nawet jego wujka! Mimo tego, że byłam już zmęczona dzisiejszymi zajęciami na uczelni - dałam się namówić na przejażdżkę rowerami. Było bardzo przyjemnie."

"...Na ławeczce przed domem zagraliśmy w wymyśloną przeze mnie zabawę: "dokończ zdanie". Kończyliśmy zdania ustnie, ale zapisałam kilka zdań Wojtka: "Któregoś dnia chciałbym... wyjechać z moim tatą do Niemiec" Szkoła jest dla mnie... głupia" "Kiedy jestem sam... mam gęsią skórkę" "Nie rozumiem dlaczego... rodzice muszą na mnie codziennie krzyczeć."


 

"...Tym razem przyszedłem na spotkanie z obiecaną wcześniej grą i modelem samochodu do złożenia. Arek wspominał mi wcześniej, że nie lubi ortografii, dlatego specjalnie przyniosłem grę edukacyjną do poćwiczenia trudniejszych słówek. Myślałem, że to zajęcie będzie bardziej pożyteczne niż przyjemne, ale okazało się, że Arkowi zajęcie znudziło się dopiero po trzeciej kolejce."

 

"...Cieszyłam się, że chciał mi opowiadać o tym, co robią w szkole i co dzieje się w jego klasie. Mówił o bijatykach jego kolegów z klasy ze starszymi i że czasami go namawiają."

 

"...Kiedy wspomniałam o angielskim, Krzysiu przyznał się, że pisali sprawdzian, ale wstydzi mi się go pokazać, bo go nie zaliczył. Ale zaraz pobiegł po test, bez namawiania z mojej strony. Kiedy Krzysia mama niespodziewanie weszła do pokoju i okazała niezadowolenie z tego powodu, że jej nie pokazał testu, ani nie powiedział o tym, że go oblał, ja poczułam się trochę wyróżniona."

 

"...Wykorzystałam małe karteczki, które ze sobą przyniosłam i zrobiliśmy powtórkę ze słówek angielskich w formie quizu. Bartek stwierdził, że mu się to bardzo podoba - szybko nauczył się nowych słówek, nie miał problemów z wymową ani pisownią (jak na III klasę)."

 

"...Dzisiejsze spotkanie wyglądało zupełnie inaczej niż pozostałe. Przez godzinę siedziałyśmy z Gosią na ławce przed jej szkołą i rozmawiałyśmy o minionym tygodniu. Kolejne 1,5 godziny spędziłam jako ...widz przedstawienia zorganizowanego przez klasę Gosi z okazji Dnia Mam. Gosia mówiła 2 krótkie wierszyki. Całe przedstawienie było ciekawe i zabawne, choć śmiesznie się czułam siedząc między mamami."

"...Najpierw bawiłyśmy się chwilę z Ali pieskiem, a potem wybrałyśmy się do Muzeum. Oglądałyśmy kilkanaście obrazów i Ala musiała wybrać 2, które najbardziej jej się spodobały i uzasadnić wybór. Najładniejsze zdaniem Ali obrazy to: kolorowa łąka i równie kolorowy rybak. Jak uzasadniła - ze względu na swoją barwę (jasną) i radość."


 

"...Dzisiaj zajęłyśmy się szkołą, a przede wszystkim rozwiązywaniem zadań z matematyki. Ania robiła początkowo dużo błędów, ale po rozwiązaniu kilkunastu przykładów zrozumiała, jak należy je rozwiązywać. Na osłodzenie szkolnej atmosfery wybrałyśmy się na galaretki do coctail-baru."

 

"...Potem były ćwiczenia z ortografii i dyktando - tak "na świeżo". Na koniec malowałyśmy nasze gliniane kwiatki. Samo malowanie bardzo się spodobało Angelice, więc malowałyśmy jeszcze na kartkach."

 

"...Czytanie - od dzisiaj zabieramy się do tego solidnie! Dzisiaj były trzy bajki: "Pan Hilary", "Na Wyspach Bergamutach" i "Entliczek Pentliczek". Ta druga bardzo się Agnieszce spodobała i dlatego zgodziła się na zadanie nauczyć się czytać ją płynnie."

 

"...Początkowo niezbyt chętnie chciała się uczyć, twierdząc, że szkoda naszego wspólnego czasu, ale w sumie poświęciłyśmy na naukę prawie godzinę. Później było wielkie malowanie..."

|   Wizyty: teraz 1 , dzisiaj 3 , miesiąc 45 , rok 537  |   Ostatnia aktualizacja: 17-07-2017   |   Zgłoś błąd na stronie: mail   |