![]() Pomóż - wpłaty online: ![]() newsletter
![]() | ![]() Akcja dla Mirka została zamknięta - udało się opłacić turnus rehabilitacyjny i zorganizować konieczny transport do Ciechocinka Historia Mirka Nazywam się Mirosław Urbanik, mam 29 lat i mieszkam w Nowym Sączu. Poruszam się wyłącznie na wózku inwalidzkim – niedowład nóg i częściowy rąk. Niepełnosprawność towarzyszy mi w zasadzie od urodzenia. Dzięki wieloletniej rehabilitacji jestem na tyle sprawny, że mogę samodzielnie poruszać się na wózku inwalidzkim po mieszkaniu, obsługiwać komputer, samodzielnie jeść, wykonywać proste czynności. Jest mi potrzebna stała rehabilitacja, aby utrzymać sprawność, którą z ogromnym wysiłkiem - swoim i mojej Mamy - zdobywałem przez wiele lat. Dzięki staraniom mojej Mamy, która wychowywała mnie sama (ojciec zmarł jak miałem 12 miesięcy), ukończyłem tokiem indywidualnym szkołę podstawową, liceum ogólnokształcące i zdałem maturę. Mama w dalszym ciągu pomaga mi w moich codziennych trudach. Dzięki życzliwej wolontariuszce uczę się języka niemieckiego i interesuje mnie życie ludzi niepełnosprawnych w Niemczech, jak sobie radzą w codziennym życiu, jak żyją bez barier architektonicznych. Chciałbym kiedyś tam pojechać i zobaczyć ich świat, nabrać biegłości języka w mowie. Chciałbym również nauczyć się dobrze języka angielskiego. Interesują mnie samochody, lubię oglądać programy motoryzacyjne. Ciekawią mnie również filmy przyrodnicze, historyczne, filmy oparte na faktach. Marzy mi się życie bez barier architektonicznych. Wiara i optymizm dają mi chęci do życia, zaś sił dodaje mi moja Mama i przyjaciele. Pozdrawiam - Mirek
Szansa Mirka Mirek ma jeszcze jedno marzenie. Chce pojechać na turnus rehabilitacyjny do Ciechocinka. Dzięki życzliwej osobie jest już zarezerwowany termin od 18.08.2009 do 02.09.2009. Mirek nigdy tak daleko nie był. W zasadzie nigdzie dalej nie wyjeżdżał, nie licząc przejazdu karetką na operację do Poznania czy Warszawy. Pobyt w Ciechocinku nie zostanie sfinansowany ze środków PFRON, jakby się należało spodziewać. Mirek otrzymał pisemną odmowę, w związku z "brakiem środków i trudną sytuacją". Nie był już w żadnym sanatorium czy ośrodku intensywni rehabilitowany od 3 lat. Bo skromna emerytura 64-letniej mamy i jego renta nie są wystarczające. O Mirku dowiedzieli się rodzice Wiktorii Czech - także naszej podopiecznej w programie "Na Ratunek". Wspólnie go odwiedziliśmy, długo rozmawialiśmy. Rodzice Wiktorii sami potrzebują kolosalnej kwoty na leczenie serca swojej małej córeczki. Dzięki szczodrości wielu Darczyńców odbyły się już dwie operacje. Rodzice jednak wierzą, że dadzą jakoś radę uzbierać potrzebne środki na ostatnią, trzecią operację. Postanowili podzielić się funduszami Wiktorii, widząc potrzebę Mirka. W całości sfinansują jego pobyt w Ciechocinku i rehabilitację. A kosztuje to ponad 3.000 zł. Potrzeba Mirka Mamy zarezerwowany termin turnusu, mamy środki na jego opłacenie. Ale do Ciechocinka trzeba dojechać. Dlatego poszukujemy dla Mirka życzliwej osoby, która zdecydowałaby się go zawieźć i przywieźć te kilkaset kilometrów. Taki transport może się odbyć jedynie samochodem typu "kombi" lub większym (trzeba m.in. zabrać wózek). Można też pomóc decydując się na pokrycie kosztów transportu, wówczas będziemy mogli wynająć odpowiedni samochód. Jeśli chcesz pomóc - zadzwoń lub napisz. Dla Mirka to może być wyprawa życia... Kontakt w sprawie transportu Mirka: Stowarzyszenie SURSUM CORDA
ul. Lwowska 11; 33-300 Nowy Sącz; tel. (018) 540 40 40; (018) 44 11 994; kom. 0-692 115 724; e-mail: naratunek@sc.org.pl Transport samochodowy Mirka do Ciechocinka i z powrotem zadeklarowała się zrealizować Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach - DZIĘKUJEMY !!! ![]() List Mirka, po przyjeździe z turnusu rehabilitacyjnegoPragnę wyrazić, swoją i mojej mamy, wielką wdzięczność za ufundowanie nam wspaniałego wypoczynku leczniczego w sanatorium w Ciechocinku, wraz zapewnieniem dojazdu i powrotu. Dziękuję serdecznie i gorąco wszystkim, którzy przyczynili się do podarowania nam bezcennych dla zdrowia i relaksu, jakże kosztownych dwóch tygodni. Dziękuję za trud wyszukania odpowiedniego dla specyfiki mojego zdrowia, a także Mamy, miejsca, jakim jest Ciechocinek. Piękna okolica, przepiękne miasteczko, przemili ludzie – personel i kuracjusze. Miasto – tyle zadbanej zieleni, wręcz tereny zielone, tyle drzew, mnogość kwiatów ułożonych w niezwykłe kompozycje, śpiew ptaków. Wszystko to zachwycało i urzekało, spowijało serce ciszą, dając ukojenie duszy. Niepowtarzalny mikroklimat wspomagany przez źródła solankowe i wypływające z nich wody bromowe, jodowe, borowe i inne zdrowotne dobrodziejstwa - jakże kojąco wpływały na nasze drogi oddechowe i system nerwowy. Gdybym tam nie był, nigdy nie pomyślałbym, że tak namacalnie i natychmiastowo można poczuć poprawę zdrowia. A działanie tężni – cóż to za cud natury i umysłu ludzkiego. Jakiż cudowny dla zdrowia jest mikroklimat okołotężniowy. Spacer wokół tężni to 1742 m, więc jest czas na nawdychanie się zdrowia. Tego wszystkiego nie da się opisać. Wszędzie równo, nie ma krawężników, dziur na drodze. To była piękna kropka nad „i” w tym naszym sanatoryjnym wczasowaniu – szczególne dobro dla mojej Mamy, pchającej wózek inwalidzki. O! Jeszcze jedno – obydwoje z Mamą korzystaliśmy z masażu podwodnego i klasycznego, co dla mnie obdarzonego przez chorobę spastyką, było złagodzeniem napięć mięśniowych, a Mamę przestał boleć kręgosłup. Poza tym taki masaż działał uspokajająco, relaksująco.Wielką wdzięczność wyrażam Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach, za bezinteresowne transport do Ciechocinka i przywiezienie z powrotem. Dziękuję panom kierowcom, którzy z wielkim oddaniem, kulturą, spokojem, uprzejmością, pogodą ducha wykonali swoją pracę. Jechaliśmy wprost w idealnych warunkach – wspaniali kierowcy, wspaniały samochód. Niechaj dobry Bóg, który stworzył i zieleń, i drzewa, i kwiaty, i ptaki, i źródła solankowe, i mikroklimat, a w serca ludzkie wlewa dobroć, dzięki której człowiek pomaga człowiekowi ochotniczo (wolontariusze) lub zawodowo (traktując swą pracę jako powołanie), obdarzy wszystkich naszych Dobroczyńców pełnią zdrowia, niechaj im i ich rodzinom błogosławi. Jeszcze raz wszystkim dziękujemy. SURSUM CORDA!!! Mirek Urbanik z mamą Rozliczenie akcji
Realizację programu "Na Ratunek" finansuje Stowarzyszenie SURSUM CORDA z własnych środków - nie pobieramy ze zbieranych funduszy żadnych kosztów realizacji zbiórek, organizowanych akcji, czy związanych z tym publikacji. Zespół programu stanowią wolontariusze i członkowie Stowarzyszenia - wszyscy obsługujący program, także nasza Pani Księgowa, robią to bezinteresownie. Dzięki temu każda złotówka przekazana przez Darczyńców jest przeznaczana na leczenie. Zapewniamy pełną obsługę organizacyjno-administracyjną przedsięwzięcia. Tworzymy możliwości do korzystania ze społecznego wsparcia, będąc organizatorami i pośrednikami dobroci innych. W programie obowiązuje regulamin. Przez zakwalifikowaniem do programu sytuacja każdego podopiecznego jest przez nas skrupulatnie weryfikowana, także w instytucjach i podmiotach zewnętrznych. Dzięki temu pomoc trafia do naprawdę potrzebujących, zaś Darczyńcy mają pewność, że fundusze są efektywnie wykorzystywane i wszyscy znają rezultaty działań. |