![]() Pomóż - wpłaty online: ![]() newsletter
![]() |
12.10.2010 r. Dzisiaj w biurze Stowarzyszenia odwiedziła nas Antosia ze swoją mamą. Usmiechnięta, radosna, pełna życia. Cieszyliśmy się wspólnie z udanej operacji. To jednak nie koniec. Antosia za kilka miesięcy musi pojechać do Kliniki w Monachium na cewnikowanie serca. Konieczne jest poszerzenie tętnicy płucnej. Wszyscy jesteśmy dobrej myśli, że niedługo Antosia będzie mogła już w pełni cieszyć się życiem. Jednocześnie w imieniu rodziców Antosi jak i własnym dziękujemy Wam wszystkim za wsparcie zbiórki. To dzięki Wam Antosia dostaje drugie życie! 27.08.2010 Dom Witam serdecznie, w tym tygodniu wróciliśmy szczęśliwie do domu.Antosia czuje się wspaniale. Tryska z niej niespożyta energia. Wydaje się, że życie nabrało tempa,a widać to szczególnie podczas spacerów, gdy teraz to my nie możemy dorównać jej kroku ... O dobrym samopoczuciu Antosi świadczy też uśmiech, który nie schodzi z jej twarzy od momentu przyjazdu do domu. Jednak po pierwszych badaniach kontrolnych lekarzy zaniepokoił szmer oskrzelowy w lewym płucu. Jesteśmy już po pierwszej konsultacji pulmonologicznej, ale z powodu powiększonej sylwetki serca, które zasłania lewe płuco niemożliwa jest ocena stanu tego płuca na podstawie zdjęcia rtg. Potrzebne są szczegółowe badania. W związku z tym we wtorek umówieni jesteśmy ze specjalistami z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce. Czeka nas tam kilkudniowy pobyt w celu zdiagnozowania i włączenia ewentualnego leczenia. Dziękujemy, że cały czas pozostajecie z nami. Dziękujemy za okazane wsparcie i życzliwość. "Troska o dziecko jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka" /Jan Paweł II/ pozdrawiam 15.08.2010 Monachium 10 sierpnia nastąpiła udana próba odłączenia Antosi od respiratora. Od tego momentu stan zdrowia poprawia się z minuty na minutę. Antosia bardzo ładnie zniosła samo odłączenie od respiratora, jak również błyskawicznie przestawiła się na karmienie doustne, co po tylu dniach spędzonych pod respiratorem nie było łatwe. Kolejny raz przekonaliśmy się jak wielka jest w niej wola życia i jak dla nas w takich momentach ważne jest wsparcie innych, bliskich nam osób. W dniu dzisiejszym Antosia jest już tylko i wyłącznie na lekach doustnych, co pozwala nam mieć nadzieję, że jesteśmy już coraz bliżej powrotu do domu. Zdajemy sobie sprawę, że nie moglibyśmy cieszyć się obecną chwilą, gdyby nie otwarte serca, ludzi, dzięki którym udało nam się sfinansować pobyt i leczenie Antosi w monachijskiej klinice. Dlatego jeszcze z tego miejsca pragniemy podziękować wszystkim, którzy włączyli się w tę akcję i nie pozostali obojętni na nasz apel. Głęboki ukłon i wyrazy podziękowania należą się Panu Profesorowi Edwardowi Malcowi oraz Pani Doktor Katarzynie Januszewskiej za to, że od początku uwierzyli w powodzenie wyleczenia naszej córeczki i podjęli się niełatwego leczenia operacyjnego. Szczególne podziękowania składamy całemu zespołowi lekarzy i pielęgniarek z Kliniki w Monachium, pod opieką których Antosia pozostawała od dnia przyjęcia. Mamy nadzieję, że kolejne wiadomości dotyczące stanu zdrowia Antosi przekażemy już w przyszłym tygodniu z domu. Pozdrawiamy serdecznie Alicja i Andrzej Głowaccy 05.08.2010 Monachium Antosia została przyjęta do Kliniki w Monachium w dniu 29.07.2010. Dnia 2.08.2010 odbyło się cewnikowanie, które było kluczowym badaniem przed operacją. W dniu 3.08.2010 (wtorek) Antosia została odprowadzona przez nas na salę operacyjną o godzinie 7.15, a wróciła na Oddział Intensywnej Terapii o 18.00. Były to kolejne najdłuższe godziny w naszym życiu. Nasze samopoczucie pogarszało przekonanie, że jeżeli operacja trwa długo to jest to wynikiem komplikacji. Jak się jednak okazało - było to błędne myślenie. Lekarze potrzebowali więcej czasu aby móc dostać się do serca, ponieważ zrosty po poprzednich zabiegach skutecznie to uniemożliwiały. Ponadto operacja polegała na: przeszczepieniu aorty i tętnicy płucnej, "załataniu" ubytku międzykomorowego i usunięciu bandingu i shunt'u - założonych przy poprzednich operacjach w Polsce (tak w największym skrócie). Antosia dostała wspomaganie w postaci sztucznego płuco-serca, które miało pomóc wzmocnić funkcję komór jej serduszka, które było bardzo obciążone. Sztuczne płuco-serce odłączono po około półtorej dobie. Odłączenie odbywało się na sali operacyjne w pełnej narkozie i przebiegło bez komplikacji. Kolejnym krokiem będzie próba odłączenia od respiratora, ale to wymaga czasu. Musimy czekać, żeby serce, które psuło się przez ponad 2 lata i było obciążone dwoma (jak się okazało zbędnymi) zabiegami, mogło odzyskać siłę i zacząć bić na zupełnie nowych warunkach. Pozdrawiam - Alicja Głowacka, mama Antosi ![]() ![]() 21.05.2010 biuro Stowarzyszenia SURSUM CORDA Mamy dobrą wiadomość. Otrzymaliśmy dzisiaj e-mail od mamy Antosi z informacją o terminie zabiegu operacyjnego. Zostal on wyznaczony na 2 sierpnia 2010, natomiast rodzice z dzieckiem mają się pojawić w Klinice już 29 lipca. Koszt całego zabiegu został ustalony na 20.060 euro + koszty pobytu i wyżywienia rodziców. Fundacja LC Heart zobowiązała się przekazać na zabieg Antosi 20.000 zł, natomiast resztę pokryjemy ze środków, które pozostały ze zbiórek na poprzednich podopiecznych. Kwalifikacja na zabieg jest dostępna tutaj >> 20.03.2010 biuro Stowarzyszenia SURSUM CORDA Dzisiaj rozmawialiśmy z mamą Antosi. Córeczka została wypisana ze szpitala w Krakowie i jest w domu z mamą i tatą. Ostatnie badania echa serca, które także przekazaliśmy do Niemczech, nie są najlepsze. Praca komór serca jest zbyt słaba, by dziecko poddać operacji. Konieczne jest dalsze wzmacnianie serca farmakologicznie. Kolejne badanie echokardiograficzne rodzice "załatwili" prywatnie w Krakowie, będzie się mogło odbyć końcem marca. Wtedy ponownie będzie oceniana kondycja serca Antosi i - być może - zapadnie ostateczna decyzja co do operacji. W tej chwili nie pozostaje nic innego, jak tylko trzymać kciuki za serduszko Antosi... W związku z powyższym pozostajemy nadal tylko przy zbiórce 1% podatku, nie uruchamiamy zbiórki gotówkowej. Operację wesprze zaprzyjaźniona z nami Fundacja LC Heart oraz deklaracje złożyły także fundacje niemieckie. Pozostałe, brakujące środki zostaną uzupełnione przez nasze stowarzyszenie, z posiadanych nadwyżek ze zbiórek na poprzednich podopiecznych. Historia Antosi... Mieszkamy w Białej Niżnej k/Grybowa. Antosia Głowacka jest naszym drugim dzieckiem. Pierwszy synek (Jasiu, 5 lat), urodził się przedwcześnie - dlatego lekarz prowadzący drugą ciąże starał się być bardzo wnikliwy. Mimo wielu badań, żadne z nich nie wykazało nic niepokojącego.
Antosia urodziła się w 36 tygodniu otrzymując 10 punktów w skali Apgar, a pępowinę przecinał sam tato, który jako pierwszy powitał córkę na świecie. Wielka radość rodziny, pierwsze spotkanie braciszka z siostrzyczką w szpitalu. I pewność, że za 3 dni wyjdziemy do domu. Stan Antosi pogorszył się gwałtownie w noc poprzedzającą nasz wypis. Była bardzo niespokojna i słabiutka. Wezwana pielęgniarka „porwała” ją na ręce i wybiegła z sali. I tu zaczęła się walka o życie dziecka, a nasz koszmar. Po 4 godzinach, gdy już z rozpaczy odchodziłam od zmysłów, podeszła lekarka i oznajmiła, że dziecko ma albo ciężką infekcję, albo wadę serca, a dalsze diagnozy i leczenie nastąpi w Szpitalu w Krakowie – Prokocimiu, dokąd zostanie przewieziona. Kolejny raz przeżywaliśmy ten sam dramat. Szybkie chrzciny dziecka z wody na szpitalnym łóżeczku i patrzenie jak odjeżdża sama w karetce, zamiast wracać z nami do domu. Ponieważ sytuacja miała miejsce w niedzielę, kolejna doba to czekanie na konsultacje lekarskie i na poznanie diagnozy. W końcu doczekaliśmy się informacji, której nie mogliśmy pojąć. To tak, jakby ktoś mówił do nas w zupełnie obcym języku. Niezrozumiałe, że po urodzeniu dziecko zdiagnozowane jako zdrowe, po dwóch dniach okazuje się być na skraju życia i śmierci. U córeczki rozpoznano złożoną, wrodzoną wadę serca w postaci: niedorozwoju łuku aorty, dwuujściowej prawej komory z ubytkiem międzykomorowym – tak najprościej można to ująć. I jeszcze strach, czy w ogóle będzie możliwość zoperowania. Czy ktoś się tego podejmie? Później światełko nadziei: „będzie operacja, jeśli stan córeczki ulegnie poprawie”. Pozostawała modlitwa i czekanie. Później nauczyliśmy się, że „czekać” – to najczęściej powtarzane słowo przez lekarzy. Dnia 15.05 usłyszeliśmy, że już się kwalifikuje do zabiegu. Niestety, z braku miejsc nie została zoperowana. Dnia 17.05 stan pogorszył się. Antosia trafiła na Oddział Intensywnej Terapii. Była walka z gronkowcem. Lekarze pocieszali, że na szczęście wiedzą jak to leczyć i dobrze, że to nie sepsa. Zawsze mogło być gorzej. Wreszcie doczekaliśmy się i 29.05.2008 odbyła się pierwsza operacja. Wstawiono jej sztuczny łuk aorty i założono opaskę uciskową na tętnicę płucną, by zmniejszyć przepływ krwi do płuc. Córeczka przeżyła, operacja bez komplikacji. Po 6 dniach odłączona od respiratora. Po 11 tygodniach od urodzenia wypisana do domu. Pierwsza noc we własnym łóżeczku, pierwsza kąpiel, pierwsze wizyty gości. I tylko ciągłe, baczne przyglądanie się czy dziecko nie sinieje, nie ma duszności. Powoli oswajaliśmy się z chorobą. Kolejny pobyt w szpitalu w grudniu 2008 mający na celu ustalenie dalszego leczenia. Cewnikowanie i zakwalifikowanie do operacji. W opinii kardiologów: dziecko pilne!!! Setki telefonów do szpitala aby ustalić termin operacji. Ciągły brak miejsc. Chwile radosne, takie jak wspólne Święta spędzone razem, czy pierwszy roczek, przeplatane strachem, czy zdążymy, czy serce Antosi wytrzyma jeszcze kolejny dzień, tydzień, miesiąc bez interwencji kardiochirurgicznej. Wreszcie przyjęta 5.05.2009., ale wypisana po dwóch dniach z powodu infekcji górnych dróg oddechowych. Znowu telefony i znowu obietnice ze strony lekarzy, że to już lada moment. I powtórka schematu - w ostatniej chwili wyjazd odwołany. Przyjęta 9.08.2009 i wypisana po 5 dniach z powodu infekcji dróg moczowych. Zapewnienia, że jak tylko stan się poprawi będzie operowana, bo jest dzieckiem pilnym. Wreszcie 17.11.2009. przyjęta do operacji mającej być ostatnią i całkowicie korygującą wadę. Jednakże tak się nie stało. U Antosi zastosowano tylko zabieg tymczasowy, mający na celu zwiększenie przepływu krwi do płuc. Termin wykonania całkowitej korekty wady wyznaczono za okres 1 roku do 2 lat – „w zależności od rozwoju serca”. Niestety serce nie wytrzymało. Dnia 9 lutego 2010 małe serduszko Antosi zatrzymało się. Tak jak nie można słowami wyrazić radości, jaką się odczuwa w momencie narodzin dziecka, tak samo nie da się opisać stanu, w jaki się popada w chwili zagrożenia jego życia. Reanimacja… Całe 22 miesiące jej życia przemknęło w momencie przed naszymi oczami… Udało się uruchomić serce, trzeba było ponownie podłączyć ją do respiratora, z sercem zatrzymał się też oddech.
Wymaga operacji, a musi czekać w kolejce 1-2 lat. W tym miesiącu serce już raz stanęło. Za chwilę może nie wytrzymać znowu, bo jest bardzo przeciążone… Koszt operacji w niemieckiej klinice wynosi 20.000 euro, co przy obecnym kursie ma wartość ponad 80.000 złotych. Nasza czteroosobowa rodzina, w której skład wchodzą: mama, tata, syn Jan (5 lat) i córka Antosia, utrzymuje się z pensji męża w wysokości 1.600 zł netto oraz zasiłku mamy (709 zł) z tytułu korzystania z urlopu wychowawczego (ze względu na stan zdrowia Antosi – wymaga ona stałej opieki, bardzo często przebywa w szpitalu). Nie jesteśmy w stanie samodzielnie uzbierać kwoty, która dałaby szansę na uratowanie naszej córeczki. Liczymy więc na Państwa pomoc. Ze swej strony jesteśmy w stanie sfinansować koszty pobytu w szpitalu osoby towarzyszącej (mamy) – 630 euro oraz pozostałe koszty dodatkowego pobytu w hotelu przyszpitalnym. Życie naszej córeczki zależy od Was. Prosimy - nie pozwólcie, żeby walka o życie, jaką teraz toczymy, została przegrana. Rodzice - Alicja i Andrzej Głowaccy Wsparcie akcji: Możesz pomóc... Wystarczy wypełnić PIT jak poniżej: ![]() Na podstawie powyższych informacji Urząd Skarbowy przeleje pieniądze na konto Stowarzyszenia SURSUM CORDA. Na naszej stronie www.pity.org.pl udostępniamy darmowy program PITY firmy FORMAT, dzięki któremu samodzielnie i bezbłędnie dokonasz rozliczenia rocznego deklaracji PIT. Są tam też do pobrania pojedyncze druki PIT oraz broszury informacyjne. Możesz również pomóc wpłacając wybraną przez Ciebie kwotę na konto: Rozliczenie akcji, wg. stanu na dzień 16.01.2012r.:
pozostałą część, tj. 840 euro wpłaciło Stowrzyszenie Sursum Corda. Chronologiczny wykaz dotychczasowych Darczyńców - wykaz obejmuje wpłaty zaksięgowane OSOBY FIZYCZNE (do dn. 12.10.2010) Bogusław Kotowicz; Jolanta Warzybok; Zbigniew Robert Wójtowicz; Beata Borowiecka; Anna Kozłowska; Ewa Dobrowolska; Dorota i Marcin Węgrzyn; Marcin Rafał Struczyk; Aneta Joanna Modlińska; Ewa Smolik; Teresa Syrek; Dział Pocztowy ORJ Tarnów; Wojciech Marian Sapalski; Barbara Migdalska-Piątek; Sławomir Adamczyk; Anna Nowosielska; Lidia i Rafał Skut; Aneta Joanna Macałka; Aneta Standio-Skoczeń; Radosław Poślednik; Agnieszka Kurzydło; Anna Monika Grygorcewicz; Barbara Brożek; Paweł Krupiński; Monika Kazana; Pracownicy UP Wojnicz; Ewa Trofimow; Tomasz Sapalski; Ewa Śliwa; Magdalena Tyksińska; Marzena Turek; Ewa Siemianowicz; Małgorzata Woźniak; Rafał Skut; Edyta Głaz; Katarzyna Kotaba; Aleksandra Rogalska; Anna Kostrzewa; Kinga Kazana; Gabriela Zwolenik; Dorota Cherek; Konrad Marek Michalski; Marzena Ossowska; Joanna Machowicz; Magdalena Barbucha; Anna Bień; Małgorzata Piszcz; Beata Wojtecka; Arkadiusz Schneider; Elżbieta Teodorowicz; Elżbieta Gwardzik; Aneta Krasek; Grażyna Siedlarz; Małgorzata Jarzębak; Marta Lew; Izabela Bełkot; Pracownicy Urzędu Pocztowego Zakopane 1; Robert Rapacz; Paweł Huczko; Ewa Ul; Iwona Horowska; Marek Sibiga; Marzena Turek; Anna Sapalska; Jacek Nienałtowski; Maciej Zapał; Izabela Mariola Olszowska; Czekamy także na Ciebie... Urząd Pocztowy w Czchowie; Wykonywanie Konstrukcji i Pokryć Dachowych Urbanik Piotr; Dział Pocztowy ORJ Tarnów; UP Szaflary; Urząd Pocztowy Tarnów 2; Urząd Pocztowy w Rybczewicach; Urząd Pocztowy w Trzcianie; Urząd Pocztowy w Podegrodziu; Urząd Pocztowy w Gorlicach; czekamy także na Twoją Firmę lub Instytucję... Kontakt w sprawie pomocy i szczegółów akcji: Stowarzyszenie SURSUM CORDA - Organizacja Pożytku Publicznego ul. Lwowska 11; 33-300 Nowy Sącz tel. (018) 540 40 40; (018) 44 11 994; kom. 0-692 115 724 e-mail: naratunek@sc.org.pl
Pomagając także korzystaszWszystkim Darczyńcom dziękujemy za wrażliwość i pomoc oraz przypominamy, że darowizny przekazane na wszystkie nasze konta podlegają odpisom podatkowym.
W przypadku wysokich darowizn pojawia się obowiązek złożenia deklaracji CIT-D. Realizację programu "Na Ratunek" finansuje Stowarzyszenie SURSUM CORDA z własnych środków - nie pobieramy ze zbieranych funduszy żadnych kosztów realizacji zbiórek, organizowanych akcji, czy związanych z tym publikacji. Zespół programu stanowią wolontariusze i członkowie Stowarzyszenia - wszyscy obsługujący program, także nasza Pani Księgowa, robią to bezinteresownie. Dzięki temu każda złotówka przekazana przez Darczyńców jest przeznaczana na pomoc. Zapewniamy pełną obsługę organizacyjno-administracyjną przedsięwzięcia. Tworzymy możliwości do korzystania ze społecznego wsparcia, będąc organizatorami i pośrednikami dobroci innych. W programie obowiązuje regulamin. Przez zakwalifikowaniem do akcji sytuacja każdego podopiecznego jest przez nas skrupulatnie weryfikowana, także w instytucjach i podmiotach zewnętrznych. Dzięki temu pomoc trafia do naprawdę potrzebujących, zaś Darczyńcy mają pewność, że fundusze są efektywnie wykorzystywane i wszyscy znają rezultaty działań. |